Fotoeseje

Obiektywem i klawiaturą. To jest to! Portrety. Zjawiskowe miejsca. Turystyka. Trochę wydarzeń ciekawych dla mnie. Czasem poważnieję a czasem puszczę oko. Czyli mydło i powidło. Jest powiedzenie, że jedno zdjęcie warte tysiąca słów. Trochę przekornie stwierdzam więc, że jedno i drugie jest tak samo ważne. A mi trudno rezygnować z rzeczy ważnych...

Wpisy

  • czwartek, 17 maja 2012
    • w bodzentynie zamek był

       

      To był drugi dzień naszej wycieczki w Góry Świętokrzyskie. Celem był Bodzentyn, który mieliśmy sobie zwiedzić i autobusem wrócić do Nowej Słupi, do naszego kara.

      Dochodząc do miasteczka bardzo rzucił mi się na oczy widok, co na zdjęciu rozbiegowym pokazuję. Marnie było w powietrzu ale się uparłem, że fotkę pstryknę. Ten widok - abstrahując od jakości zdjęcia - stał się dla nas poważną obietnicą. Że w Bodzentynie pięknie będzie. I skansen zwiedzimy i urokliwe uliczki. I w ogóle fajnie będzie.

      Najpierw osiągnęliśmy skansen - wędrując uliczkami, a jakże. No, uliczkami. Uliczkami i już. Takimi typowymi dla naszych miasteczek. Ale przynajmniej czyste były. Osiągnęliśmy więc skansen: tak był oznaczony na jakiejś mapie w necie. Ale musieliśmy stonować nasze apetyty bo była to /tylko?/zagroda Czernikiewiczów z 1809 roku. To to drugie zdjęcie. Trochę zawiedzeni ruszyliśmy na Rynek Główny... albo Wielki? bo juz nie pamiętam. Ale taki ważniejszy z nazwy. Ze statuą Świętego Floriana.

      I ten rynek /zdjęcie trzecie/, kiedy już go zobaczyliśmy, nielekko nas zdołował. Figurka bardziej niż statua. Po środku górujący nad wszystkim dookoła ogromna latarnia, zasilana przez gruby jak przedramię dorosłego mężczyzny kabel. O kablu nie można powiedzieć, że był wysoko zawieszony. On był wręcz wyeksponowany. Po prostu rzucał się na oczy jak zaćma.

      Się rozeźliliśmy i rozżaliliśmy na włodarzy miasteczka. Czary goryczy dopełnił brak /jedynego w tym dniu/ autobusu, który miał nas wieźć do Nowej Słupi. Ech, było minęło... ale zdjęć już mi tam odechciało. Trochę szkoda... ale w sumie pogoda też nie sprzyjała.

      Może innym razem :-)

       

       

       

      Ów rynek

      Tu osłodziliśmy sobie naszego żywota :-)

      ...i pożegnaliśmy Bodzentyn

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „w bodzentynie zamek był”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 maja 2012 01:19
  • czwartek, 10 maja 2012
    • łysole made in ireland

       

      Te udało mi się zaskoczyć. Albo to one mnie zaskoczyły.

      Dlaczego mowa o zaskoczeniu? Oto wysiedliśmy sobie z kara - po kilku dniach myślałem i gadałem jak Pawlak (ten od Kargula) w Ameryce - ruszamy powolutku do góry, na Groblę (tę od Olbrzyma :-)) a tu słońce siup! a tu owce siup!!!

      No wyrosły mi przed oczami w tak zwanym oka mgnieniu... mam takie uk/n/ute powiedzenie, że "okazja czyni fotografa" - cóż kiedy ja na tę okazję nie całkiem przygotowany byłem. Rzuciłem się w poszukiwaniu aparatu, który dyndał mi na pasku, na szyi. Ale przecież mnóstwo szpargałów trzymałem w rękach (a to portfel, a to kluczyki, a coś tam, a to coś tu). Zanim to wszystko poupychałem po nielicznych kieszeniach te skurczybyki już, już chciały się odwrócić do mnie nie powiem czym. Ostatnim rzutem na taśmę odbezpieczyłem mojego wiernego i niezawodnego nikona i strzeliłem... a one za chwilę dostojnie i w majestacie swoich obyczajów pokazały nam tyły.

      Tak jak te owieczki na zdjęciu poniżej. I był ci to ewenement na skalę światową - co my się przybliżyliśmy do jakiegoś kierdla to ten się do nas tyłem. Zachodziliśmy i z lewej i z prawej o one jak w tym powiedzeniu, że "jak byś się nie ustawił to kufer zawsze z tyłu"... raz tylko mi się udało przyłapać prowodyra, który się odwrócił (odwróciła?) aby sprawdzić czy my jeszcze tam stoimy i ślipimy.

      Tak było, tak było. I tylko wciąż pozostaje do wyjaśnienia, kto kogo - przy tej pierwszej fotce - zaskoczył :-)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „łysole made in ireland”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 maja 2012 23:05
  • środa, 09 maja 2012
    • ale co to jest? made in ireland

       

      No właśnie - co to? No bo nie kto to.

      Rosła sobie ona bulwa przy Grobli Olbrzyma. Pierwsza (i w ogóle tylko ona) zauważyła ją Iska.

      Dotknąłem - ciężkawa, twarda. Fajną pamiątką z wycieczki by była. Ususzymy, polakierujemy, zawiesimy lub położymy. Wyeksponujemy.

      Już, już scyzoryk się w kieszeni otwierał i do cięcia się gotował, kiedy podeszło do nas, a w zasadzie do mnie, opamiętanie. Rozmowa była krótka. Coś o kulturze, czy zachowywaniu się... At! w zasadzie obyło się bez słów. Scyzoryk zamknął się z suchym trzaskiem, rozeźlony, że nie może się sprawdzić. Taki mały facecik :-). Cóż było robić? jeno fotkę...

      Tylko wciąż nas nurtuje pytanie: szto eto?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      środa, 09 maja 2012 00:17
  • niedziela, 06 maja 2012
    • majówka na świętym krzyżu

       

      W zasadzie i nie w zasadzie majówka na Łysej Górze, która to jak się właśnie dowiedziałem przyjmuje (przyjęła?) tę nazwę, którą wymieniam w tytule wpisu. Osobiście wolę - być może przez pewne utożsamienie się :-) - nazwę z Łysą ale ponieważ większość tu pokazanych fotek jest pochodzenia około klasztornego jest więc jak jest. Czyli majówka na Świętym Krzyżu.

      Ultradostępność tej góry jest jej plusem: w wolnych chwilach ciągną tu całe rodziny. Podjeżdża się do Nowej Słupi (parkując bezpłatnie) lub 300 m. dalej do podnóża góry (parkując płatnie) i hajda na wspinaczkę. Można nie poprzestawać na Świętym Krzyżu i powędrować dalej ale jeśli zasoby czasowe niewielkie to krótki spacer w górę i w dół w zasięgu ręki. My przycupnęliśmy tu na krótki posiłek i za chwilę ruszyliśmy dalej, do Świętej Katarzyny.

      Ale w tak zwanym międzyczasie kilka zdjęć zagościło na mojej karcie pamięci.

      Przy okazji: jak widać omijam jakoś temat samych Gór Świętokrzyskich... co, jak i dlaczego już w następnym odcinku...

       

      Sklepienie jednej z bocznych kaplic. Ubiór turystyczny (krótkie spodnie) tu nie wskazany: stosowne napisy zachęcają odwiedzających do nie wchodzenia (ładnie to napisałem?) do co poważniejszych miejsc. Wchodziłem więc tylko tam, gdzie nie narażałem pątników na rozpraszanie uwagi - tu niestety, zanim się ogarnęliśmy znaleźliśmy się w środku /chyba/ udzielania komunii. Bardziej "pogorszyć" się tej chwili już nie dawało - skruszony sfotografowałem sklepienie i wycofaliśmy się bacząc, aby kogoś nie zdzielić statywem przytroczonym do plecaka...

       

       

      A tu już luzik - proszę wchodzić, wchodzić i kupować pamiątki :-)

       

       

      Lokalna sala muzealna - też można wchodzić - znaczy się w krótkich spodniach...

       

       

      ...i tu również - baaaardzo miłe patio, ktoś obok powiedział, że mamy tu 17 st. C. MoimSkromnymZdaniem trochę przesadził ale co prawda to prawda: było tu zimniutko

       

       

      Jakie pieczywo utrzyma się "świeże" na palącym słońcu? To była wręcz niespotykana chwila, żeby przy takim stoisku nie było ani jednego klienta...

       

       

      ...no tak oddawali się milszym przyjemnościom :-)

       

       

      Spotkaliśmy też Zielonego Potwora, który był tak szybki, że niemal nas nie rozplaskał pod swoimi kołami

       

       

      Można też było podróżować w wagoniku-karocy - podobno powożący dawali kasę aby znaleźć chętnych do zjechania na dół -)

       

       

      No i zarządzający Górami Świętokrzyskim oferują taki oto widok ze specjalnej platformy widokowej - za całe 6 zł jeśli przypadkiem znalazłeś się tu bez ważnego biletu wstępu do Świętokrzyskiego Parku Narodowego. My mieliśmy ale od razu zrobiło się tak jakoś... komercyjnie?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „majówka na świętym krzyżu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      niedziela, 06 maja 2012 17:06

Wyszukiwarka

Kategorie

Kanał informacyjny

Akcja: Nie kradnij zdjęć! Najlepsze Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...